Przychodzi tutaj
rozmyślań noc
i tych idiotycznych pytań,
co dążą do zapomnienia.
To jest bajka, po prostu
chore myśli. Wszystkie
trafiają do drucianego,
amerykańskiego kubła.
Takiego jak na pulpicie.
Gdy mówię ci
przypowieści - wiesz, lubisz je
tak, jak każdy - wtedy akurat
ono ważniejszy, a kłamiesz,
choć z ironią kłamstwem się okrywasz.
Więc co ja znowu
zrobiłem,
że tak mnie poznajesz,
tak mnie nie widzisz.
Znów on, ten cel,
który z natury
ma być, a ja
ja powracam
do samotności
wtorek, 18 maja 2010
niedziela, 11 kwietnia 2010
W gęstą mgłę nieba
Poranek sobotni,
zwykłym miał być,
przynieść kolejny dzień.
Kilka minut sennych
i nagły szok słów.
Ktoś powiedział: wypadek
ktoś pokazał tragedię.
Dziewięćdziesiąt sześć dusz
leciało z posługą Rzeczpospolitej
by historii pamięć przywrócić.
Nie wrócić.
Szare wszystko, czarna wstążka
płacze cały naród Polski.
Cały świat w końcu zrozumie
czym jest dla niej ten las,
ten przeklęty las.
Głowa państwa,
choć nie przez wszystkich akceptowana.
Wstyd rodzi w sercu
tych kilka zdarzeń.
To mogłem być ja.
My go przecież posłaliśmy
to my powierzyliśmy zadań cele.
Już na zawsze w naszych myślach.
Już na zawsze
i tak to za mało.
10 kwietnia 2010 roku prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie samolotu TU-154 pod Smoleńskiem. Na pokładzie maszyny były najważniejsze osoby w państwie. Nikt nie przeżył.
Niech spoczywają w pokoju.
zwykłym miał być,
przynieść kolejny dzień.
Kilka minut sennych
i nagły szok słów.
Ktoś powiedział: wypadek
ktoś pokazał tragedię.
Dziewięćdziesiąt sześć dusz
leciało z posługą Rzeczpospolitej
by historii pamięć przywrócić.
Nie wrócić.
Szare wszystko, czarna wstążka
płacze cały naród Polski.
Cały świat w końcu zrozumie
czym jest dla niej ten las,
ten przeklęty las.
Głowa państwa,
choć nie przez wszystkich akceptowana.
Wstyd rodzi w sercu
tych kilka zdarzeń.
To mogłem być ja.
My go przecież posłaliśmy
to my powierzyliśmy zadań cele.
Już na zawsze w naszych myślach.
Już na zawsze
i tak to za mało.
10 kwietnia 2010 roku prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie samolotu TU-154 pod Smoleńskiem. Na pokładzie maszyny były najważniejsze osoby w państwie. Nikt nie przeżył.
Niech spoczywają w pokoju.
czwartek, 18 marca 2010
Znasz?
Tyle tygodni mógłbym czekać
na tę jedną, może dwie chwile.
Zapisać w karteczce przy sercu
umieścić jak skarb mej duszy.
Ona chciałaby być
taką najpiękniejszą i jedyną,
zmienić wiele w życiu i na wprost
przepaści śmiać się do łez.
Zaś ta mogłaby zostać, być,
zawsze od takiej czerpać nadzieję,
od której zaczęła swej ciszy
mówić dzień dobry codziennie.
Atomowej bombie blask oświeca,
oklasku gry prekursor klaśnie,
on zacznie, gdy ten już od niego lepszy.
Więc czym jestem.
Może udaniem?
Oczy ci świecą milionami gwiazd,
twój zapał niech stanie w ujemnych granicach.
Oni i tak dalej będą mieć
tych najlepszych i wzorowych.
Miej sercem działać,
oczami wódź za stokiem.
I nie daj się nabrać
na łatwe życie.
na tę jedną, może dwie chwile.
Zapisać w karteczce przy sercu
umieścić jak skarb mej duszy.
Ona chciałaby być
taką najpiękniejszą i jedyną,
zmienić wiele w życiu i na wprost
przepaści śmiać się do łez.
Zaś ta mogłaby zostać, być,
zawsze od takiej czerpać nadzieję,
od której zaczęła swej ciszy
mówić dzień dobry codziennie.
Atomowej bombie blask oświeca,
oklasku gry prekursor klaśnie,
on zacznie, gdy ten już od niego lepszy.
Więc czym jestem.
Może udaniem?
Oczy ci świecą milionami gwiazd,
twój zapał niech stanie w ujemnych granicach.
Oni i tak dalej będą mieć
tych najlepszych i wzorowych.
Miej sercem działać,
oczami wódź za stokiem.
I nie daj się nabrać
na łatwe życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)