Tak, tracę nadzieję.
Już nie umiem żyć
W bezsilności kłamstwa,
Że stanie się lepiej.
Codziennie skrzywiam
Twarz niby głupią.
Codziennie się wymądrzam
Żeby jeden z drugim
I grupą
Nie
Źle jest.
Może faktycznie zeskrobałem
Wszystkie bardziej normalne
Myśli, których mogłem przecież
Nie wyrzucać.
Co z tego, że na złość
Inni sobie żyją normalnie.
Skoro normalność jest inna.
Ile razy wołałem w zapomniane
Bez echa nawet w mej głowie.
Zapomniałem już wszystko.
Zapomniałem jak chciałem.
Pójdę w kąt codzienności
I nie będę po raz kolejny
Rzucał się w standardy.
One mną rzucają.
sobota, 26 kwietnia 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
piątek, 28 lutego 2014
kaj żeś je wiosno
Puk puk co tam?
Chyba ktoś się zgubić zapragnął.
Nie wygłupiaj się.
Co tak dusić na końcu
Można i na początku.
Dlatego, a czemu nie,
Zwrócić ten cały
Szajs chcę.
Popatrz popatrz,
Jak pięknieje zapomnienie
Tak ciepłego lodu w błocie.
Uważaj, bo się uśmiejesz się
Po pachy.
Czas czasem pogania nas.
Gdzieś podzieje i rzuci
Na co dzień zapomnianych
W doganianiu.
Skończ ten zapach
I weź do garści splot bezmyślności.
Zrobisz - zostanie i zapiszę
Niebieskimi znakami w katalogu.
Nie przypominaj mi się,
To kończy się niedobrze.
Wystarczy, że
Rozwalisz zastygłą ziemię.
Chyba ktoś się zgubić zapragnął.
Nie wygłupiaj się.
Co tak dusić na końcu
Można i na początku.
Dlatego, a czemu nie,
Zwrócić ten cały
Szajs chcę.
Popatrz popatrz,
Jak pięknieje zapomnienie
Tak ciepłego lodu w błocie.
Uważaj, bo się uśmiejesz się
Po pachy.
Czas czasem pogania nas.
Gdzieś podzieje i rzuci
Na co dzień zapomnianych
W doganianiu.
Skończ ten zapach
I weź do garści splot bezmyślności.
Zrobisz - zostanie i zapiszę
Niebieskimi znakami w katalogu.
Nie przypominaj mi się,
To kończy się niedobrze.
Wystarczy, że
Rozwalisz zastygłą ziemię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)