W ten czas półmroku,
gdy słońce zabiera swoje szpargały
i wynosi się ku równości -
zniknęły me plany,
a z nimi wspomnienia chciane.
Gdy rano wstaję
czuję się jak człowiek bez wiedzy.
O żadnych nowościach nie słyszałem
i myśleć mi przystoi
tylko o naturze.
To wtedy swobody wszędzie pełno.
Z każdej godziny wystaje
jakaś niezmierzona siła biegnąca
ku zatuszowaniu
nudy.
Mój wstyd podniosły, wewnętrzny,
cyfrowe wspomnienia
uleciały przez głowicę.
Wraz z obrazami wspomagacze myśli,
które były łagodne.
Przede mną cały, wielki czas.
Dopiero się zaczął.
Ja już myślę jak zawsze
dlaczego jutra nie znam.
środa, 30 czerwca 2010
niedziela, 20 czerwca 2010
Komentarz duszy
Blog.
Pewna cisza w samotności.
Chciał kiedyś nieczytanym
być.
Stało się.
Słów i linijek
zapomnianych myśli
nie chciał czytać
on, ona, ono.
Nie chciał, nie mógł.
Pierwsze słowa
chaotycznie ułożone w wersy,
jak pierwszy piasek na Ziemi
nieznanego pochodzenia,
nieznanej inspiracji.
Cóż nagle. W gąszczu
jak bardzo pochlebnych,
prawdziwych myśli klawiatury
znalazł jeden.
Tak bardzo ważny.
Zadziwiająco odnoszące się
do wszystkiego,
do wszystkich.
Każde słowo przez nią zbadane,
każdy wyraz zanalizowany,
każda myśl skomentowana...
Co czułem wtedy
z niewielu chwil - zrozumienie
i poczułem, że
to jest ważne w życiu.
To co mówisz nie zjada powietrze.
I tak trwa
każdą myślą wyrażałem wzrok
i każdym razem dostałem odpowiedź.
Życiowe wskazówki na bezdrożu.
Dziś wiem.
Ona pamięta.
Ona zawsze prawdę mi powie
co myśli,
co czuje,
co zrobi
po przeczytaniu.
I dziękuję.
To dla Ciebie,
to za mało za wszystko.
Słowa Twoją siłą.
Twoją Siłą Duszy.
Wiersz ze specjalną dedykacją dla Adrianne - mojej stałej, wiernej i wielkiej czytelniczki bloga. Bez Ciebie ten blog nie byłby tym samym, bez Ciebie nie miałby sensu.
Dziękuję!
Pewna cisza w samotności.
Chciał kiedyś nieczytanym
być.
Stało się.
Słów i linijek
zapomnianych myśli
nie chciał czytać
on, ona, ono.
Nie chciał, nie mógł.
Pierwsze słowa
chaotycznie ułożone w wersy,
jak pierwszy piasek na Ziemi
nieznanego pochodzenia,
nieznanej inspiracji.
Cóż nagle. W gąszczu
jak bardzo pochlebnych,
prawdziwych myśli klawiatury
znalazł jeden.
Tak bardzo ważny.
Każdy z nas jest inny.to pierwsze słowa.
Zadziwiająco odnoszące się
do wszystkiego,
do wszystkich.
Każde słowo przez nią zbadane,
każdy wyraz zanalizowany,
każda myśl skomentowana...
Co czułem wtedy
z niewielu chwil - zrozumienie
i poczułem, że
to jest ważne w życiu.
To co mówisz nie zjada powietrze.
I tak trwa
każdą myślą wyrażałem wzrok
i każdym razem dostałem odpowiedź.
Życiowe wskazówki na bezdrożu.
Dziś wiem.
Ona pamięta.
Ona zawsze prawdę mi powie
co myśli,
co czuje,
co zrobi
po przeczytaniu.
I dziękuję.
To dla Ciebie,
to za mało za wszystko.
Słowa Twoją siłą.
Twoją Siłą Duszy.
Wiersz ze specjalną dedykacją dla Adrianne - mojej stałej, wiernej i wielkiej czytelniczki bloga. Bez Ciebie ten blog nie byłby tym samym, bez Ciebie nie miałby sensu.
Dziękuję!
środa, 16 czerwca 2010
Sposób
To ja, spodziewanie.
Dzisiaj humorem
jak srebrzystym
czajnikiem na gazie
świeciłem niewidocznie.
Godzinami poleciało
zdumienie
zachwycenie
zamyślenie
wewnętrzne, lecz nie ukazało
się nikomu.
Z doświadczeń wynika,
że za kilka słów ciszy
łatwiej iść prosto.
Zrobiłem tak i ja.
Żałować chwil zapomnienia
całkowitego zaprzeczenia natury
musiałem w nicości, lecz nie
chaosie.
Prostą drogą ułożonych myśli
myślałem, że tak bardzo prosto
jest mi.
Oczywiście.
Spotkałem więc przeszkodę,
bez niej dzień stracony.
Ujrzałem codzienności istotę
mego psucia.
Myślisz, że to ja znowu dziwacznie,
znowu nie myślę? Że mnie zamuliło,
bo nie mam normalnej miny.
Musisz to zepsuć, dalej!
Przecież jesteś od tego,
by mnie nie widzieć.
Społecznych gór i jaskiń blask
tych małych chwil życia
basowych rytmów zapamiętanych
nie brak.
Przyszła więc pora
wyprostowania.
Dzisiaj humorem
jak srebrzystym
czajnikiem na gazie
świeciłem niewidocznie.
Godzinami poleciało
zdumienie
zachwycenie
zamyślenie
wewnętrzne, lecz nie ukazało
się nikomu.
Z doświadczeń wynika,
że za kilka słów ciszy
łatwiej iść prosto.
Zrobiłem tak i ja.
Żałować chwil zapomnienia
całkowitego zaprzeczenia natury
musiałem w nicości, lecz nie
chaosie.
Prostą drogą ułożonych myśli
myślałem, że tak bardzo prosto
jest mi.
Oczywiście.
Spotkałem więc przeszkodę,
bez niej dzień stracony.
Ujrzałem codzienności istotę
mego psucia.
Myślisz, że to ja znowu dziwacznie,
znowu nie myślę? Że mnie zamuliło,
bo nie mam normalnej miny.
Musisz to zepsuć, dalej!
Przecież jesteś od tego,
by mnie nie widzieć.
Społecznych gór i jaskiń blask
tych małych chwil życia
basowych rytmów zapamiętanych
nie brak.
Przyszła więc pora
wyprostowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)