sobota, 26 kwietnia 2014

Kratka

Tak, tracę nadzieję.
Już nie umiem żyć
W bezsilności kłamstwa,
Że stanie się lepiej.

Codziennie skrzywiam
Twarz niby głupią.

Codziennie się wymądrzam
Żeby jeden z drugim
I grupą

Nie
Źle jest.
Może faktycznie zeskrobałem
Wszystkie bardziej normalne
Myśli, których mogłem przecież
Nie wyrzucać.

Co z tego, że na złość
Inni sobie żyją normalnie.
Skoro normalność jest inna.

Ile razy wołałem w zapomniane
Bez echa nawet w mej głowie.
Zapomniałem już wszystko.
Zapomniałem jak chciałem.

Pójdę w kąt codzienności
I nie będę po raz kolejny
Rzucał się w standardy.

One mną rzucają.

piątek, 25 kwietnia 2014

IM

Mam dwadzieścia dwa lata
ginę
prowadzony na nieznane