Tak, tracę nadzieję.
Już nie umiem żyć
W bezsilności kłamstwa,
Że stanie się lepiej.
Codziennie skrzywiam
Twarz niby głupią.
Codziennie się wymądrzam
Żeby jeden z drugim
I grupą
Nie
Źle jest.
Może faktycznie zeskrobałem
Wszystkie bardziej normalne
Myśli, których mogłem przecież
Nie wyrzucać.
Co z tego, że na złość
Inni sobie żyją normalnie.
Skoro normalność jest inna.
Ile razy wołałem w zapomniane
Bez echa nawet w mej głowie.
Zapomniałem już wszystko.
Zapomniałem jak chciałem.
Pójdę w kąt codzienności
I nie będę po raz kolejny
Rzucał się w standardy.
One mną rzucają.
Nie trać nadziei, ani się nie poddawaj. Dzisiaj może i jest źle, ale jutro będzie lepiej. Bo codzienność nie może zabić indywidualności.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)