To ból.
Ból mój, ja na Ziemi.
Opłakuję koniec.
To nie koniec.
Wiem, już więcej wiem,
Jak zepsułem świat,
Jak bardzo nie mogę wymagać nie od siebie,
Egoistycznie o tym myśleć.
Egoistycznie, choć
Miłość jest
Blisko mnie, ja nie wiedziałem,
Że
To nie takie proste
To takie proste
zaufać
zauważyć
zawierzyć
zaofiarować
I poustawiać tak
Wszystko, abym
Tylko dążył
Do Niego
Jak Syn
Wierny, ufny, posłuszny
Kochał, kocha
Ojca
Miłością doskonałą,
Miłością poświęcenia.
Ćwierć tej miłości
Pragnę,
By Go uwielbiać.
Dostałem.
Uwielbiam Go.
sobota, 23 kwietnia 2011
wtorek, 19 kwietnia 2011
Tylko
Ten dzień wnerwia.
Krzyki za tym
zapachów oknem
zielonych, smażonych, wolnych.
Bo ja to wiedziałem.
Dziewięćdziesiąt
o dziesięć mniej niż zabawy
o trzydzieści więcej od jednej ha
o, tyle wystarczy,
by do ręki wziąć nóż.
Nie miało to skutków.
Ot, zwykła wymowa
jak sąsiadów ja, jasne, ty.
Tylko to !mój błąd.
Cóż więcej, niż
siedzieć na
kłótni z
domagać się
wnerwiać mnie
przestać tak
nauczyć źle
No cóż więcej pragnąć!
To zachowanie
klucze, kasa, komórka
takie amerykańskie nie
autobus, autostrada, apostrofa
było całkiem nowe,
dwa cukry, japońskie pasy, stan zawałowy
to była chwila, wiesz.
fizyka, sprint, upośledzenie
Zresztą u Ciebie jestem
durniem tylko,
menelem swojego losu.
Trzech słów nie usłyszysz.
Ponieważ co ja mogę wiedzieć.
Ja nie żyłem bohatersko,
w latach kolebki
srałem w gacie
i obrażałem
ciebie i
siebie
mnię
się
No
widzisz.
Ja tego nie
stworzyłem całego.
Ale i On tak nie chce.
On nie chce naszego złego.
Teraz znów
patrzę w źrenicę i
jak mignięcie całego snu
to rozwarstwia mi głowę.
Tylko ty chcesz zmiany
Tylko ty masz wiedzieć
Tylko ty wiesz o przeszłości
Nie.
Ja tylko tego nie wiem.
Ja tak
odpowiem.
I się rozmyję.
Prostym cóż więcej,
niż sobą być.
Krzyki za tym
zapachów oknem
zielonych, smażonych, wolnych.
Bo ja to wiedziałem.
Dziewięćdziesiąt
o dziesięć mniej niż zabawy
o trzydzieści więcej od jednej ha
o, tyle wystarczy,
by do ręki wziąć nóż.
Nie miało to skutków.
Ot, zwykła wymowa
jak sąsiadów ja, jasne, ty.
Tylko to !mój błąd.
Cóż więcej, niż
siedzieć na
kłótni z
domagać się
wnerwiać mnie
przestać tak
nauczyć źle
No cóż więcej pragnąć!
To zachowanie
klucze, kasa, komórka
takie amerykańskie nie
autobus, autostrada, apostrofa
było całkiem nowe,
dwa cukry, japońskie pasy, stan zawałowy
to była chwila, wiesz.
fizyka, sprint, upośledzenie
Zresztą u Ciebie jestem
durniem tylko,
menelem swojego losu.
Trzech słów nie usłyszysz.
Ponieważ co ja mogę wiedzieć.
Ja nie żyłem bohatersko,
w latach kolebki
srałem w gacie
i obrażałem
ciebie i
siebie
mnię
się
No
widzisz.
Ja tego nie
stworzyłem całego.
Ale i On tak nie chce.
On nie chce naszego złego.
Teraz znów
patrzę w źrenicę i
jak mignięcie całego snu
to rozwarstwia mi głowę.
Tylko ty chcesz zmiany
Tylko ty masz wiedzieć
Tylko ty wiesz o przeszłości
Nie.
Ja tylko tego nie wiem.
Ja tak
odpowiem.
I się rozmyję.
Prostym cóż więcej,
niż sobą być.
Subskrybuj:
Posty (Atom)