Twarz... nie twarz jedna
widziała te czyny.
Chodząc po stokach, szukając
przyczyny nie widział.
Cóż, gdy nikogo tutaj
nie wlecze? Komu ufać?
Kto prawdę wypowie?
Ile to w trudnych dziejach
czasów złych, niepewnie szukać
życia, co nie idzie w parze.
Skacze od myśli, pieniądzem pokaże
i w ów wzgardzony bezsens przypatrzy.
Czy widać anioły? Czy złym myślom
uciec trzeba?
Wiem, że tutaj jestem,
tylu szatanów nie widziałem.
Świat ten nie lepszy.
Komu ufać nie pytałem.
Lecz ja słucham, słyszę luźne słowa,
by z końcem powrócić do początku.
Nie wiedzieć znów gdzie ścieżka nowa,
gdzie życia początek.
Żądzom nie ulec,
duszy dać zaczątek.
niedziela, 31 stycznia 2010
czwartek, 14 stycznia 2010
Innym gorzej być
Jestem gdzieś na drodze
głośnych ust i krzyków.
W powietrzu czuć kilka zgrzytów,
ty jesteś właśnie tu.
Patrzysz na mnie jakbym był
kimś, kto jest, kogo nie widzisz.
Słowa omijają Cię jak ptak,
kolejnych uczuć też jest brak.
Zanurzam się w myślach
gdy obok mnie jesteś.
Nie widzimy się.
Ja nie widzę Cię.
Śmiech ogarnia nas
na kolejne myśli głupie.
Tłum nie czeka, lecz kreuje
rządzących o wszechmocy.
Nie powiesz mi,
ja nie powiem Ci
kim jesteś, kim nie ja.
Słowa dzielą nas.
Wszyscy oni a my
tak wiele osobno znaczymy.
Ty widzisz brak sensu.
Ja się snu pytałem.
głośnych ust i krzyków.
W powietrzu czuć kilka zgrzytów,
ty jesteś właśnie tu.
Patrzysz na mnie jakbym był
kimś, kto jest, kogo nie widzisz.
Słowa omijają Cię jak ptak,
kolejnych uczuć też jest brak.
Zanurzam się w myślach
gdy obok mnie jesteś.
Nie widzimy się.
Ja nie widzę Cię.
Śmiech ogarnia nas
na kolejne myśli głupie.
Tłum nie czeka, lecz kreuje
rządzących o wszechmocy.
Nie powiesz mi,
ja nie powiem Ci
kim jesteś, kim nie ja.
Słowa dzielą nas.
Wszyscy oni a my
tak wiele osobno znaczymy.
Ty widzisz brak sensu.
Ja się snu pytałem.
środa, 6 stycznia 2010
Radość
Koniec połówki,
a nikt nie ma dość.
To chyba świąteczny reset
a może coś więcej.
Gdy znów wszystko
staje się jak płytka
płaska. Dochodzi wszystko.
I żarty stają się śmieszne.
Otwartość gdzieniegdzie
nie! Wszyscy mają
ten zamknięty nawias.
Coś niecoś dobrze.
Nawet oni rozmawiają
i tak samo rozumieją.
Kto by się wszystkim
przejmował.
Pamiętaj, ona też pamięta
siedzi i oczekuje
Wielka Panna M.
a nikt nie ma dość.
To chyba świąteczny reset
a może coś więcej.
Gdy znów wszystko
staje się jak płytka
płaska. Dochodzi wszystko.
I żarty stają się śmieszne.
Otwartość gdzieniegdzie
nie! Wszyscy mają
ten zamknięty nawias.
Coś niecoś dobrze.
Nawet oni rozmawiają
i tak samo rozumieją.
Kto by się wszystkim
przejmował.
Pamiętaj, ona też pamięta
siedzi i oczekuje
Wielka Panna M.
sobota, 2 stycznia 2010
Życze nie
Dzień po dniu.
Kolejny martwy poranek
kolejnego zepsutego dnia.
Choć było, czego nie ma
i było co będzie
każda chwila
jest sobą.
Gdy błędów ciemności
poznania po raz wtóry
wiedziesz swe doświadczenie.
Już wiesz, jak żyć.
Co raz przychodzi
chęć oderwania.
Po chwili przeżycia
widzisz, do czego prowadzi.
I tak to szczęście
głupoty ludzkiej
widziałeś we wszystkich.
Kim oni, kim ja
nie wie nikt.
Więc wyrywam dnia świstek
ostatnia cyfra podskoczyła.
Już nie będzie ta sama,
już iść muszę.
Kolejny martwy poranek
kolejnego zepsutego dnia.
Choć było, czego nie ma
i było co będzie
każda chwila
jest sobą.
Gdy błędów ciemności
poznania po raz wtóry
wiedziesz swe doświadczenie.
Już wiesz, jak żyć.
Co raz przychodzi
chęć oderwania.
Po chwili przeżycia
widzisz, do czego prowadzi.
I tak to szczęście
głupoty ludzkiej
widziałeś we wszystkich.
Kim oni, kim ja
nie wie nikt.
Więc wyrywam dnia świstek
ostatnia cyfra podskoczyła.
Już nie będzie ta sama,
już iść muszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)