Koniec połówki,
a nikt nie ma dość.
To chyba świąteczny reset
a może coś więcej.
Gdy znów wszystko
staje się jak płytka
płaska. Dochodzi wszystko.
I żarty stają się śmieszne.
Otwartość gdzieniegdzie
nie! Wszyscy mają
ten zamknięty nawias.
Coś niecoś dobrze.
Nawet oni rozmawiają
i tak samo rozumieją.
Kto by się wszystkim
przejmował.
Pamiętaj, ona też pamięta
siedzi i oczekuje
Wielka Panna M.
Ostatni czas, wydaje mi się, że trochę zmienił. Święta dały upragniony odpoczynek, a szkoła nieupragnione obowiązki. Ale nie na tym wszystko się wspiera. Wiele wspiera się na uśmiechu, radości i wzajemnej życzliwości, czymś niedoznanym, wspaniałym. Jest jednak cząstka tego świata, czasu, gdy jest dobrze. Gdy wszyscy zapominają o problemach i cieszą się, tak realnie się cieszą.
OdpowiedzUsuńTe święta miały jednak w sobie coś innego. Sylwester przynajmniej w moim przypadku pozostał niezmienny, ale to już norma, która właściwie mi nie przeszkadza. Myślę, że szkoła ma w pewnym sensie charakter dobijający, ale jednak jest w tym też trochę wewnętrznej radości i uśmiechu. I wszystko jest okej rzecz jasna. Jeszcze kilka zdań do wiersza - bardzo ładnie skomponowany, tak to wyrażę.:) Miłego tygodnia =] =] /siladuszy.blog.onet.pl/
Piszesz... zupełnie inaczej. Chyba niestandardowo. Bez żadnych głupich rymowanek, nic na siłę. Podoba mi się. ;)
OdpowiedzUsuń