niedziela, 21 września 2014

Wyśrodkowanie

Znów powróciło, co dawno zasnęło.
Nieoczekiwanie zmieniło kierunek
Podczas dążenia pozornie spokojnego.

To nieopisane w slowacg, ktore posadam
Których brak doskwiera
I spoczywa w ocenianiu

Szablonowość myślenia i pierwszych skojarzeń,
Bez szans na poznanie,
Bez możliwości.

Wypowiadanie swych myśli
Czy tylko blacha przypadłość społeczna?
Szansa do zaspokojenia potrzeby
Mimo posiadanych teorii.

Odpowiedzialność osobista bez drogowskazów.
Za późno by je mieć.
Czy za mało ich szukałem?

Wszystko miało i będzie mieć czas
W przyporządkowaniu kolejności,
By żyć jako powiedziałeś
Określiłeś i Ciebie określono
Na pierwszy rzut, myśli skojarzenia
Mimo niedyspozycji i chwilowej słabości, mocy.

Za dużo pustych slow
Wychodzi na zewnątrz.
Z pustki ich znaczenia nie wychodzą  skojarzenia.
Za próżne, by moc je konfrontować,
Za male by je wywyższać.

Za dobroć człowieka
W każdym z możliwych terminów
Zapłacisz sam gdy jej zabraknie.

Bądź jaki chcesz,
Bądź też sobą w tym, co znajdziesz.
Z dumą mimo przeszkód?
Wobec tej z dawna nieopisanej idealności.

sobota, 26 kwietnia 2014

Kratka

Tak, tracę nadzieję.
Już nie umiem żyć
W bezsilności kłamstwa,
Że stanie się lepiej.

Codziennie skrzywiam
Twarz niby głupią.

Codziennie się wymądrzam
Żeby jeden z drugim
I grupą

Nie
Źle jest.
Może faktycznie zeskrobałem
Wszystkie bardziej normalne
Myśli, których mogłem przecież
Nie wyrzucać.

Co z tego, że na złość
Inni sobie żyją normalnie.
Skoro normalność jest inna.

Ile razy wołałem w zapomniane
Bez echa nawet w mej głowie.
Zapomniałem już wszystko.
Zapomniałem jak chciałem.

Pójdę w kąt codzienności
I nie będę po raz kolejny
Rzucał się w standardy.

One mną rzucają.

piątek, 25 kwietnia 2014

IM

Mam dwadzieścia dwa lata
ginę
prowadzony na nieznane

piątek, 28 lutego 2014

kaj żeś je wiosno

Puk puk co tam?
Chyba ktoś się zgubić zapragnął.
Nie wygłupiaj się.

Co tak dusić na końcu
Można i na początku.
Dlatego, a czemu nie,
Zwrócić ten cały
Szajs chcę.

Popatrz popatrz,
Jak pięknieje zapomnienie
Tak ciepłego lodu w błocie.
Uważaj, bo się uśmiejesz się
Po pachy.

Czas czasem pogania nas.
Gdzieś podzieje i rzuci
Na co dzień zapomnianych
W doganianiu.

Skończ ten zapach
I weź do garści splot bezmyślności.
Zrobisz - zostanie i zapiszę
Niebieskimi znakami w katalogu.

Nie przypominaj mi się,
To kończy się niedobrze.
Wystarczy, że 
Rozwalisz zastygłą ziemię.

niedziela, 9 lutego 2014

mój zegar kłamie

Mój zegar kłamie.
Nie jest już przewodnikiem,
Zapomniał jak chodzić na krawędzi.

Mój świat nie runie,
Gdy zamienię w świat piaskowe posterunki
Baczące na zgrabne myśli przeznaczenia.

Ile razy ikona nie wybrała mnie,
Nie miała mi za złe.
Nie znała mnie
Z powszechnych gadających głów.

Jadąc na drodze wypchniętych w życie
Mało podpór, mało doświadczenia.
Mało tak kosztownych polubień owoców i
Skosztowań goryczy oburzenia.

Poparzona ludzka głowa jak każda a
Niepojęta głupota pokoleniowa
Co pokolenie inna niepodobna.
Idzie na wojnę, walczy bez energii.

Wszystkiego nie można porcjować
Trzeba spróbować naraz.
Nieznajome wpierw wiedzieć