Myślę o Tobie,
Gdy mam chwile
Spędzony czas w osobnosci
I bez gwaru ust
To wszystko, gdy
Było jak nigdy
Z namiętnych ust
Blisko mych
Myślałem o Tobie
Tylko gdy mogłem
Jakkolwiek by było
Byłem w pobliżu
Gdzie serca poniosą
Zniosę każde westchnienie
Byleby mieć chwilę
Nie czuć reszty realności
Już nie myślę od dawna
Gdy zwątpienie przychodzi
Serce krwawi do czarnosci
Lecz rdzĄ się pokrywa
Gdy depresji fala nastanie
Bezradności bezsilności brak pracy
Nie chcę niepewności hałasu
I czarnych myśli naprzód