Zahaczam rozmową
o sprawy najważniejsze.
Może się zbuntowały,
może po prostu kłują
bezboleśnie.
Przeciwnik rozmowy
odwraca tematy,
rzuca powierzchownością.
Perswaduje swą niezłomność.
W zamkniętych oczach
być może ujrzał wszystko.
Chciał wsiąść na rower,
lecz uderzył się pośladkiem.
Chciał powiedzieć swej,
że nie potrafi tak żyć.
Ona nie skinęła,
obiad był ważniejszy.
Konwersacji, przekazu,
nieelektronicznego
potrzeba by ujrzeć
w duszy słowa.
Jednak co dalej.
Nie odpowie.
poniedziałek, 22 lutego 2010
sobota, 13 lutego 2010
Widział
Na szybie śnieg,
co chciałby spaść.
Spływa po moim palcu,
ale nie woła o wszystko!
Dla niego ten
każdy brudny dzień
zabija mu wnętrze,
tą błogość wolności.
Zbliżył się do środka,
chciał powiedzieć, że
czuje ten ogrom uczuć
niezawistnych opisów
i słabe oczy cudowne
patrzące ku przetrwaniu.
Był biały - teraz nie.
Miał koronę - stracił siebie.
Rozumiał wszystko, a
a przegrał życie.
Enzymowe złudzenia
dorwały do początku.
Może wróci, to on!
Może nie narodzi się nigdy.
co chciałby spaść.
Spływa po moim palcu,
ale nie woła o wszystko!
Dla niego ten
każdy brudny dzień
zabija mu wnętrze,
tą błogość wolności.
Zbliżył się do środka,
chciał powiedzieć, że
czuje ten ogrom uczuć
niezawistnych opisów
i słabe oczy cudowne
patrzące ku przetrwaniu.
Był biały - teraz nie.
Miał koronę - stracił siebie.
Rozumiał wszystko, a
a przegrał życie.
Enzymowe złudzenia
dorwały do początku.
Może wróci, to on!
Może nie narodzi się nigdy.
wtorek, 9 lutego 2010
Dopowiem
istny szał
palmitynowy blask
możliwe możliwości
brak dostępnych rzeczy
kolejna noc
krótka scena
świecący lakier.
Tak mało scen
Przechodzonymi ścieżkami
wspomnień chwil innych,
kiedy krótko było
zrównać z dniem odjazd.
Wieczorne ćwierki
na polnych
kwiatach czarnych.
Jakie sterowniki zuchwałe
wpuszczone w duszy przepaść.
Pozory i przesłanki,
powiedzenia i przestrogi.
Gwizd szumnych pachnideł
wśród klonów ciemności.
Przepaści tej góra,
rankiem przynosi żal
ofiaruje wszystko, nie skona.
Będzie żywym dla zgubionych.
palmitynowy blask
możliwe możliwości
brak dostępnych rzeczy
kolejna noc
krótka scena
świecący lakier.
Tak mało scen
Przechodzonymi ścieżkami
wspomnień chwil innych,
kiedy krótko było
zrównać z dniem odjazd.
Wieczorne ćwierki
na polnych
kwiatach czarnych.
Jakie sterowniki zuchwałe
wpuszczone w duszy przepaść.
Pozory i przesłanki,
powiedzenia i przestrogi.
Gwizd szumnych pachnideł
wśród klonów ciemności.
Przepaści tej góra,
rankiem przynosi żal
ofiaruje wszystko, nie skona.
Będzie żywym dla zgubionych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)