życiowe dywidendy
za mało ich nam
szaleją
żując trawkę
czasem ma się
ochotę walnąć tak
na wskroś każdą
godzinę pełną
okrutnych myśli
bo społeczeństwo
nie lubi mnie
i tego czego
nie pragnę robić
na przekór
byłbym wielkim
pięściarzem
oto tymi rękami pokonałem
swój strach
lecz on nie może
wyjść poza szare
ulubione
wykręty
dlaczego tylko ścieżki potrafią nas zgubić tuż u progu
za dużo pytań
dzierży mój strach
niepokonany jak orzeł
wśród rozpaczy lasu
z ręką może i obudzony
żyć muszę chcę
bo życiu nadać mi trzeba
tak zostało przekazane nam