wtorek, 21 grudnia 2010

Wola

Stanąłem w dzwiach.
Pół twarzy opartej o mur
splecony z dziur mych mysli.
To one znów zniszczyły.
Tu znów zostało tak mało.

Zgrzyt wycieku pamięci
papierowych form obowiązków
Testów, które nie pokażą
Czego chciałbym.

Gdy tak
Mieliłem mózg
W maszynce "Do it like this"
Złudna nadzieja opętała.
Może lepiej odpocząć.

I pamietasz Ty,
Znów idę ulicą
Znów mam wesele w sobie
Znów nie chce myśleć
Że jestem tym,
Kim jestem od zawsze.

niedziela, 17 października 2010

Księżyce i gwiazda

Z dnia na dzień
on mi się pojawia.
Nie skrywa swych zamiarów
bezsensu i istnienia.

Znów ja wśród
gąszczy sów ukrytych,
co szepczą uporczywie.
Za mną ktoś w ciemności.

Też był tam.
Spojrzał na rozlaną krew
części, co zowią człowieka
istotą społeczną.
Zmiażdżone me zamiary.

I idąc tą płaską drogą
nie widzę mych planów,
a resztki umysłu
zabija mój wiek.
Trzyma jak więźnia.

Spraw społecznych
już nie dziw więcej.
Są one dalekie, czy bliskie...
Sam nie wiem jak
się zachować.

Nie miej zrozumienia.
Przyzwyczaiłem się niestety.
Choć ty byś nie chciał
Ich tolerancji.

niedziela, 5 września 2010

To sen

Za dniem się skrył,
obserwował stado mórz
i widział tylko to,
co słyszał w sobie.

Znów nie ten dzień
Wszystko poszło nie tak.
A on śpiewał małym
krzykiem i mówił
jak jest.

To był on, właśnie on,
to jego dom
to był on...

Gdy tylko słychać słów moc
do każdej sytuacji.
Zasypiać w końcu z jego słowem
i widzieć

Rozmawiałem z nim
och, powiedział to, co wiem.
Jest tylko człowiekiem.
Nie myślę, że go dobrze znam.

Ale jakbym był
bez jego ostrzeżeń,
zatrzymań i postojów,
by znów zobaczyć
niewidzialne dla innych.

Do skrajnych uczuć
poruszał poszukiwanie
tego sensu, by stać,
żyć i iść za Najważniejszym.

Na żywo widzieć uczucia
tekst krzyczany do siebie.
Wiem, że to
nie zatraci mnie.