niedziela, 17 października 2010

Księżyce i gwiazda

Z dnia na dzień
on mi się pojawia.
Nie skrywa swych zamiarów
bezsensu i istnienia.

Znów ja wśród
gąszczy sów ukrytych,
co szepczą uporczywie.
Za mną ktoś w ciemności.

Też był tam.
Spojrzał na rozlaną krew
części, co zowią człowieka
istotą społeczną.
Zmiażdżone me zamiary.

I idąc tą płaską drogą
nie widzę mych planów,
a resztki umysłu
zabija mój wiek.
Trzyma jak więźnia.

Spraw społecznych
już nie dziw więcej.
Są one dalekie, czy bliskie...
Sam nie wiem jak
się zachować.

Nie miej zrozumienia.
Przyzwyczaiłem się niestety.
Choć ty byś nie chciał
Ich tolerancji.

niedziela, 5 września 2010

To sen

Za dniem się skrył,
obserwował stado mórz
i widział tylko to,
co słyszał w sobie.

Znów nie ten dzień
Wszystko poszło nie tak.
A on śpiewał małym
krzykiem i mówił
jak jest.

To był on, właśnie on,
to jego dom
to był on...

Gdy tylko słychać słów moc
do każdej sytuacji.
Zasypiać w końcu z jego słowem
i widzieć

Rozmawiałem z nim
och, powiedział to, co wiem.
Jest tylko człowiekiem.
Nie myślę, że go dobrze znam.

Ale jakbym był
bez jego ostrzeżeń,
zatrzymań i postojów,
by znów zobaczyć
niewidzialne dla innych.

Do skrajnych uczuć
poruszał poszukiwanie
tego sensu, by stać,
żyć i iść za Najważniejszym.

Na żywo widzieć uczucia
tekst krzyczany do siebie.
Wiem, że to
nie zatraci mnie.

piątek, 6 sierpnia 2010

zazDrOŚĆ

Chciałem ci tylko pokazać
jak żyję, jakość jej.
Pokazałem ci wszystko,
co mam tutaj.
To tylko trochę.

Wiesz, gdy ten stan
konkretnego lekceważenia
odkrywam w sobie
i staram się go włączyć,
to przychodzi znajomy,
nie z imienia,
i zabiera
me myśli,
me humory.

To on, ubrany
w czarny płaszcz smutku,
codziennie sprowadza
na ziemię
będących przy ziemi.
To on musi zazdrościć
w chorym braku uczuć.
W zazdrosnym społeczeństwie.

Kolebką uczucia
nie wola pożądania,
nie troska o siebie
czy walka o byt,
lecz chęć zabicia bliźniego,
jego stanu i życia,
jego słów i mocy,
jego duszy i muzyki.
Tak, on tak chce.

Co z tego, że ty
znów dość masz ich
i ich spojrzeń, dopiekań.
Dziś nie liczysz się.
Dziś to tylko walka jednostki.

Swoje dość krzyczane
w srogich myślach
okrutnych planów odwetu
zachowujesz tak cicho,
jak tyknięcie zegara.
Dla Ciebie ważne.

Pamiętaj, tylko dla Ciebie.

Nie wierz nigdy nie
W tych co ciągle udają i ciągle uśmiechają się
Nie wierz nigdy nie
W to niebo, które zawsze niebieskie jest

Ale Ty nigdy nie poddasz się
Chcesz zabić i zniszczyć, zniewolić nienawiść
Ja też
Myslovitz - Nienawiść