Poranny.
Za blokiem wstaje dzień
ten wspaniały nieraz zawarty.
Okrywa pomarańczą
betonowe miasto wyżyny.
To tu spełnia się
kolejnego dnia rozkosz
życia pośród odmienności
tej zwykłej codzienności.
Znów w górę,
by wspiąć się lekko
od gwarków średniej drogi
i ujrzeć ten świat,
który zawiera wszystkie lata
tego mego życia.
Trzy długie ulice
pośrodku jednej dwie szyny.
Kiedyś Wolności zakupów
odrestaurowanych kafejek
spędzali czas królowie huty.
Narzekania teraz pozostał szum
bankową się oblega starówka
i tylko czekać, gdy
ruiny Kościuszki zamienią się
w kolejne centrum.
Betonowe płyty
przy kolejnym budynku
to ratusz, ten, o którym
tylko komunikacja pamięta.
To on co dzień widzi
szum aut i ich brud,
spadający cement lat 70'.
Tam tylko mój drogi
czterech przystanków ruch
i z jednej na druga dzielnicę
widok masz.
Są i miejsca zakazane,
placem zgrozy
dla mnie nazwane.
Rzadko tam bywać, w nocy
nie chodzić.
Na Starym też nie łatwo,
tam przecież kolebka wszystkiego.
Stamtąd nazwę zabrali
nie wiadomo kiedy.
Idź teraz do parku,
tak, on jest nasz.
Choć wydawać by się mogło,
to jednak wesoło,
zwierzęco,
różano,
plażowo tam jest.
Moralnie zabrane,
duma rozpadająca się.
Koło króla Polski,
który dzielnicą okrywa nazwą
autostradę i hutę
rzeczy dobre też są.
Lepsze od najlepszego i zadumanego
szkolnictwo.
Mam w nim udział.
A ja, zmierzać codziennie miałem
i zmierzałem ulicami
mego miasta zamyśleń.
Bo cóż więcej
jak wschód na estakadzie,
powiew parkowy,
falowce jedyne i długie,
bezrynkowie szaleńcze,
zachód słońca od amy,
i wszystkie dni spędzone
w jego śląskich ramionach.
To miasto dla mnie
to ono wychować i żyć.
Choć klika innych w skupisku,
to jedyne,
sentymentalne i małe.
I walczyć w rozmowie
muszę o nie.
To moje miasto
miasto mojej nienormalności.
Jednym tchem przeczytałam cały wiersz. Twoje miasto żyje twoim życiem i życiem jego mieszkańców. Tam każdego dnia wszystko zaczyna się na nowo, dla wszystkich tych, którzy swoją obecnością zapełniają jego obszar. Niby codzienność jest codziennością, a jednak niesie za sobą różnego rodzaju wydarzenia, fakty, miliony słów wypowiedzianych przez ludzi. Do tego miejsca zawsze będą wędrować Twoje wspomnienia. Kiedy zamkniesz oczy i zaczniesz przypominać sobie to co było, ujrzysz właśnie te ulice i ten świat, bez względu na to czy minione chwile warte są roztrząsania. To swego rodzaju ucieczka od codzienności, swoje miejsce na świecie, gdzie można zawsze powrócić. Miasto na przestrzeni wieków bardzo się zmieniało. Kiedyś życie i budownictwo było o wiele inne. Teraz tereny niegdyś zwane pustkowiem zostały zastąpione gmachami, jakie by to budowle nie były. I tak wciąż będzie. Jednak dla znającego historię tego miasta, dla osoby, która jest czegoś świadoma, na tych obszarach zawsze stać będzie to wcześniejsze. Miasto okryte betonowymi płytami, gdzie grana jest melodia codzienności, ale także ucieczka od tego wszystkiego - park. Szczególnie spodobała mi się zwrotka z opisem parku. Świetnie oddaje atmosferę, jest wtrąceniem do ogólnego ruchu, szarości. Tak, to właśnie miejsce, gdzie czujesz się dobrze, w którym się wychowałeś i jak pisałam, z którym masz wspomnienia. To bardzo wiele. I jak piszesz: ,,Walczyć w rozmowie muszę o nie" to świadczy tylko o tym, że jest ważną cząstką ciebie i szanujesz to miejsce bez względu na wszystko. Oryginalny tytuł to już połowa sukcesu. Całokształtem jednak dobiłeś do setki. Świetnie wyrażona myśl i świetny wiersz. Naprawdę bardzo przyjemnie mi się go czytało. =]
OdpowiedzUsuńZawsze z niecierpliwością czekam aż dodasz coś nowego. Tym bardziej cieszę się więc, że na blogu zawitał nowy wiersz i do tego tak dopracowany i pełen emocji. Dobrze, że w taki sposób spędzasz wakacje. To na pewno wyda jakieś owoce.
Pozdrawiam. :))
ile masz lat?
OdpowiedzUsuńNa samej górze jest napisane, po prawej stronie.
OdpowiedzUsuń