Mój zegar kłamie.
Nie jest już przewodnikiem,
Zapomniał jak chodzić na krawędzi.
Mój świat nie runie,
Gdy zamienię w świat piaskowe posterunki
Baczące na zgrabne myśli przeznaczenia.
Ile razy ikona nie wybrała mnie,
Nie miała mi za złe.
Nie znała mnie
Z powszechnych gadających głów.
Jadąc na drodze wypchniętych w życie
Mało podpór, mało doświadczenia.
Mało tak kosztownych polubień owoców i
Skosztowań goryczy oburzenia.
Poparzona ludzka głowa jak każda a
Niepojęta głupota pokoleniowa
Co pokolenie inna niepodobna.
Idzie na wojnę, walczy bez energii.
Wszystkiego nie można porcjować
Trzeba spróbować naraz.
Nieznajome wpierw wiedzieć
niedziela, 9 lutego 2014
wtorek, 22 października 2013
Zmiana 37
Wszystko tak samo
Głupota i zachłanność
Gdy to wszystko co było
Przeradza się w chwilę
Potem stało się rzeczywiste
Co jak dorosnę, czy umrę
Ta złość i obojętność wokół
Odkryta przez niedoświadczenie
To wiesz i umiesz
Nienauczony powtarzam społeczeństwo
Uciekać za daleko chciałem
Skoro uciec tu nie można
Trzy i osiem i to też poproszę
Zapomnę, bo co chwilę
Zmienić się potrafi
I gryźć otumaniając
Za słabe wrażenia
Za nudne życie
Za fajerwerków dysonans
Do dna, do końca, do grobu
Głupota i zachłanność
Gdy to wszystko co było
Przeradza się w chwilę
Potem stało się rzeczywiste
Co jak dorosnę, czy umrę
Ta złość i obojętność wokół
Odkryta przez niedoświadczenie
To wiesz i umiesz
Nienauczony powtarzam społeczeństwo
Uciekać za daleko chciałem
Skoro uciec tu nie można
Trzy i osiem i to też poproszę
Zapomnę, bo co chwilę
Zmienić się potrafi
I gryźć otumaniając
Za słabe wrażenia
Za nudne życie
Za fajerwerków dysonans
Do dna, do końca, do grobu
niedziela, 14 lipca 2013
wróć i wskaż
życiowe dywidendy
za mało ich nam
szaleją
żując trawkę
czasem ma się
ochotę walnąć tak
na wskroś każdą
godzinę pełną
okrutnych myśli
bo społeczeństwo
nie lubi mnie
i tego czego
nie pragnę robić
na przekór
byłbym wielkim
pięściarzem
oto tymi rękami pokonałem
swój strach
lecz on nie może
wyjść poza szare
ulubione
wykręty
dlaczego tylko ścieżki potrafią nas zgubić tuż u progu
za dużo pytań
dzierży mój strach
niepokonany jak orzeł
wśród rozpaczy lasu
z ręką może i obudzony
żyć muszę chcę
bo życiu nadać mi trzeba
tak zostało przekazane nam
za mało ich nam
szaleją
żując trawkę
czasem ma się
ochotę walnąć tak
na wskroś każdą
godzinę pełną
okrutnych myśli
bo społeczeństwo
nie lubi mnie
i tego czego
nie pragnę robić
na przekór
byłbym wielkim
pięściarzem
oto tymi rękami pokonałem
swój strach
lecz on nie może
wyjść poza szare
ulubione
wykręty
dlaczego tylko ścieżki potrafią nas zgubić tuż u progu
za dużo pytań
dzierży mój strach
niepokonany jak orzeł
wśród rozpaczy lasu
z ręką może i obudzony
żyć muszę chcę
bo życiu nadać mi trzeba
tak zostało przekazane nam
Subskrybuj:
Posty (Atom)