poniedziałek, 22 lutego 2010

W trzy oczy

Zahaczam rozmową
o sprawy najważniejsze.
Może się zbuntowały,
może po prostu kłują
bezboleśnie.

Przeciwnik rozmowy
odwraca tematy,
rzuca powierzchownością.
Perswaduje swą niezłomność.

W zamkniętych oczach
być może ujrzał wszystko.
Chciał wsiąść na rower,
lecz uderzył się pośladkiem.
Chciał powiedzieć swej,
że nie potrafi tak żyć.
Ona nie skinęła,
obiad był ważniejszy.

Konwersacji, przekazu,
nieelektronicznego
potrzeba by ujrzeć
w duszy słowa.
Jednak co dalej.
Nie odpowie.

1 komentarz:

  1. Niekiedy konwersacja niesie ze sobą pewne wyminięcia. Przybiera różne formy, zarówno rozmówca jak i słuchacz obierają odmienne taktyki. Jeden stara się rozwiązać sprawę, bądź dojść do najważniejszego, drugi wymija temat, bojąc się konsekwencji, bojąc się...trudno wyjaśnić czego. Wymiana zdań może być trudna, buduje ją niezgodność. Są chwile na szczerość. Trzeba na świat wydać to co prawdziwe. Jednakże nie zawsze zostaje to pozytywnie odebrane przez tego drugiego. Tak, by ujrzeć to co najważniejsze i skutecznie porozumieć się potrzeba przekazu nieelektronicznego. Czegoś realnego i żywego, by trafiło do serca, niekoniecznie raniąc.

    Bardzo zaskoczył mnie tytuł wiersza : 'W trzy oczy'. Stosujesz różnego rodzaju manipulację poezją...może też niedokładnie tak, chodzi bardziej o to, że wszystko kreujesz na wzór swych emocji i tego co 'ci w duszy gra'. To dobrze. Tego typu przekrzywienia w pezji są mile widziane, a ja sama niedawno doszłam do wniosku, że uwielbiam poezję amatorską, bo budzi we mnie jakąś taką satysfakcję, radość...po prostu lubię i taką wolę nawet ^^

    Kończę i pozdrawiam. =]

    PS Ferie się kończą...och i ach...

    OdpowiedzUsuń